O autorze
Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w latach 2005 - 2011. Liderka Białego Miasteczka - jednego z największych protestów pracowniczych ostatniego ćwierćwiecza. Członek Europejskiego Komitetu Ekonomiczno - Społecznego, organu opiniującego działania Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Przewodnicząca Forum Związków Zawodowych - trzeciej co do wielkości reprezentatywnej centrali związkowej zrzeszającej ponad 300 tysięcy członków. Wiceprzewodnicząca Rady Dialogu Społecznego.

Ostatni dzień PiS

Dzisiejszy wpis chciałam zaprezentować w formie listu otwartego do Pani wicepremier Szydło. Zrezygnowałam z tego pomysłu, ponieważ to i tak nic by nie dało. Była Pani premier podobnie jak jej koledzy i koleżanki z rządu uznali, że sam fakt przewodnictwa w Radzie Dialogu Społecznego jest wystarczającym wysiłkiem. Przedstawiciele strony rządowej powołani w skład Rady na czele z Panią minister Rafalską w pewnym sensie porzucili trójstronny dialog społeczny na rzecz medialnego przemysłu polegającego na wmawianiu nam, że jest cudownie.

Właśnie, skoro jest wspaniale to po co nam dialog? Po co konsultacje, spotkania? W jakim celu rząd miałby budować jakąkolwiek dynamikę współpracy z partnerami społecznymi? To mogłoby źle wyglądać - im więcej pracy tym większe ryzyko, że ktoś pomyślałby, iż naprawdę mamy w Polsce jakieś gospodarcze problemy, a nie daj Panie Boże, aby było to problemy płacowe. Prawo i Sprawiedliwość już dawno to ustaliło - mamy rynek pracownika, płace rosną, spada bezrobocie. Każdy kto tak nie myśli działa przeciwko Polsce.

Zacząłem od krytyki tego co się dzieje na szczeblu krajowym ze względu na skalę skutków jeśli chodzi o zwykłego obywatela. Zapewne część z Was tego nie wie, ale gdyby nie Rada Dialogu Społecznego nie byłoby obniżenia wieku emerytalnego, podwyższonej stawki godzinowej i wielu innych rozwiązań, które pozytywnie wpłynęły na rynek pracy oraz naszą codzienność. Media co prawda podają, że rząd zrobił to czy tamto, ale z reguły większość pozytywnie ocenianych posunięć PiS wynikała z poprawnie prowadzonego dialogu, tak, w Radzie Dialogu Społecznego. Co ciekawe, wszystko szło w miarę, w miarę dopóki przewodnictwo obejmowała strona związkowa pod przewodnictwem Piotra Dudy, szefa NSZZ Solidarność, a następnie przez Henrykę Bochniarz, Prezydent PKPP Lewiatan. Na moim Twitterze można znaleźć wiele krytycznych słów pod adresem RDS za czasów obydwu z Państwa jednakże to co się działo przez pierwszego dwa lata w porównaniu ze stanem obecnym można spokojnie nazwać złotą erą trójstronnego dialogu społecznego.

Moje utyskiwanie wynika ze słabnącej wiary, że o płace i godne warunki pracy można walczyć nie wychodząc na ulice. Patrząc na twarze innych przedstawicieli związkowych dochodzę do wniosku, że nie jestem w tym momencie słabości osamotniona. Wszystkie trzy centrale - Forum Związków Zawodowych, OPZZ i Solidarność zrzeszają pracowników szeroko pojętych usług publicznych. Owszem, wiem co część społeczeństwa myśli o górnikach, nauczycielach, pielęgniarkach, policjantach i innych. Natomiast jestem daleka od Waszego stereotypowego myślenia. Wiem jak ciężką ci ludzie pracę wykonują. Uwierzcie mi, za żadne skarby nie chcielibyście odejść z korporacji po to, aby zostać policjantem czy pielęgniarką. Życie to nie film Patryka Vegi. W serwisie NaTemat pojawiały się niegdyś tytuły w stylu „rzucił pracę w korporacji, wyjechał w góry i zajmuje się wypasem owiec”. Owszem, uciekacie z sektora prywatnego i przenosicie się …. do sektora prywatnego, tyle, że do własnego, bardziej ekologicznego, wolniejszego. Dlaczego nigdy nie słyszałam żeby ktoś rzucił pracę na przysłowiowej Domaniewskiej i poszedł do pracy w policji? Nie zrobicie tego, ponieważ nie chcecie się czuć wyzyskiwani. Przez kogo? Przez własnego państwo!


Do grupy niesłyszanych dochodzą również inni zatrudnieni w sferze budżetowej jak również pracownicy z małych miejscowości i obszarów wiejskich. Wbrew pozorom nic się nie zmieniło. PiS tak jak PO buduje komunikację sukcesu w oparciu o duże aglomeracje. Im też się wydaje, że jak w dużych miastach zarabia się dobre pieniądze to jest to wystarczająco mocna przesłanka do stwierdzenia, że dobrobyt opanował cały kraj. Oczywiście jest jeszcze osławione 500 plus, ale jego moc zacznie przygasać. Nie da się w nieskończoność karmić ludzi samą narracją. Wbrew temu co mówi opozycja z tego programu nie korzystają kobiety, którym nie chce się pracować. Odejście wielu kobiet z rynku pracy nie jest efektem rozleniwienia. One odchodzą, ponieważ bardzo często pracowały w miejscach tragicznych pod kątem warunków zatrudnienia.

PiS wygrało ostatnie wybory, ponieważ dało nadzieję na bardziej godne i sprawiedliwe życie. Program Rodzina 500 Plus nie wyczerpuje tych oczekiwań. Nie poprawiono warunków pracy, nie podniesiono pensji nauczycielom, zawodom medycznym, przedstawicielom służb mundurowych, nie odmrożono płac w sferze budżetowej. Nie zrobiono nic, aby zmniejszyć skalę wyzysku. To samo państwo okazało się największym wyzyskiwaczem. Jak inaczej można nazwać kogoś kto nie staje do dialogu z pracownikami, deklaruje chęć współpracy tylko po to, aby zyskać na czasie po czym jednoosobowo przyznaje sobie premie w wysokości 65 tysięcy złotych?!

Dlaczego rząd nie musi negocjować podwyżek i premii dla samych siebie? Przecież oni tak samo jak choćby nauczyciele czy pracownicy ruchu ciągłego są opłacani ze środków centralnych, z podatków nas wszystkich! Gdzie leży różnica? Przecież Pani Szydło mogła zgłosić punkt od premiach dla rządu na Radzie Dialogu Społecznego. Tyle, że wtedy musiałaby wejść w negocjacje, udowodnić, że zarówno ona jak i jej koledzy zasługują na dodatkowe środki. Ciche premie są dla mnie najlepszym dowodem na to, że strona rządowa doskonale zdawała sobie sprawę jaka będzie reakcja reprezentatywnych partnerów społecznych. Nie byłoby zgody na tak wysokie dodatki, przynajmniej nie dla wszystkich. Ale wiecie co? Ja głosowałabym za tymi premiami - nie w takiej wysokości, nie dla wszystkich ministrów, ale nie zanegowałabym faktu, że osobie w postaci premiera czy ministra nie należy się premia.

Jednakże zarówno forma jak i kwoty są nie do przyjęcia. Widząc co się dzieje w poszczególnych branżach, obserwując narastający żal, poczucie zawodu i frustracji uważam, że tego typu praktyka zarządzania państwem i strukturami rządowymi jest bardziej szkodliwa niż jakikolwiek kryzys wizerunkowy na arenie międzynarodowej. Ktoś kto tyle mówił o pokorze, godności, o tym, że wystarczy nie kraść, o Polsce wstającej z kolan nie powinien odwracać wzroku od tych, którzy na tych kolanach egzystują już od kilkudziesięciu lat.

Polska któregoś dnia naprawdę wstanie z kolan i przyjdzie pod Kancelarie Prezesa Rady Ministrów. W wymiarze symbolicznym to będzie ostatni dzień rządów.

PS: Kilka słów odnośnie ostatniej wypowiedzi ministra Gowina - ma Pan rację! Należą się Wam wyższe wynagrodzenia. Jest jeden warunek - podwyżka powinna dotyczyć całej sfery budżetowej. Skoro Pan nie może przeżyć do pierwszego to co ma powiedzieć nauczyciel, policjant czy ratownik medyczny? I jeszcze jedno - wyczułam w Pana głosie bezradność wobec trudnego losu, który Pana spotkał. Chyba Pan powinien pomyśleć o założeniu związków zawodowych.
Trwa ładowanie komentarzy...